Może jestem głupi, ale wierzę w coś co niektórzy nazywają "magią przyciągania". Magia ta jest skutecznie pobudzana przez wizualizację, która to z drugiej strony wpływa na naszą motywację i zwiększa chęć do zbliżania się do wyznaczanych sobie celów.
Umbraco MVP
O tej chwili marzyłem od kilku lat. Wizualizowałem sobie ją wielokrotnie i zastanawiałem się jak przekuć korzyści płynące z tego faktu, do wyciśnięcia jeszcze więcej z moich działań biznesowych. I oto jestem.. Trwa oficjalny Keynote corocznej konferencji Codegarden, która zrzesza w Odense w Danii programistów i entuzjastów Umbraco z całego świata (w tym roku ponad 700 osób!). Niels Hartvig - twórca systemu i CEO firmy - przechodzi do części, w której nagradza tytułami MVP (Most Valuable Professional) wyróżniających się z tłumu członków społeczności. I oto na liście pojawiam się ja.. (cały na biało ;)).
#Umbraco MVPs 2018!!! 🏆#codegarden #CG18
— Umbraco Codegarden (@codegarden) May 23, 2018
Owain Williams
Damiaan Peeters
Emma Garland
Dave Woestenborghs
Nathan Woulfe
Daniël Knippers
Nik Rimington
Emma Burstow
Marcin Zajkowski
Callum Whyte
Chriztian Steinmeyer
Paul Seal
Peter Gregory
Bob baty-barr
Kevin Giszewski
Paul Sterling pic.twitter.com/q4xznCsQ6u
Zgadza się. Zostałem nagrodzony tytułem Umbraco MVP 2018! Zerkam na listę swoich celów w Trello i odhaczam sobie kolejny haczyk i osiągnięcie. Co zaskakujące.. przy celu Umbraco MVP znajdował się rok 2017.. coś poszło nie tak i cel się trochę przesunał w czasie ;)
Swoją drogą widzę, że kilka z tych celów muszę również przenieść do aktualnej listy. Nie wszystko się udaje! W każdym razie, jak widać dosłownie na załączonym obrazku, o celu, który właśnie teraz zrealizowałem marzyłem już w roku 2016 - planując co osiągnę w roku 2017.
Mam zatem plan i na ten rok i z dumą "odhaczam" na nim dwa osiągnięcia, które udało mi się zmaterializować w maju!

W tutule wspomniałem Lebrona Jamesa i Maćka Aniserowicza. Nie bez powodu. Będąc już na studiach informatycznych grałem aktywnie w koszykówkę - zarówno w trzecioligowym zespole w regionalnej lidze, jak i w drużynie akademickiej Politechniki Białostockiej. To były super czasy! Po "karierze" w klasach sportowych w podstawówce i gimnazjum, dalej - ślepo - wierzyłem o karierze koszykarskiej i grze w najlepszej lidze świata, czyli NBA. Tytuł MVP, który m.in. otrzymywał kilkukrotnie jeden z moich ulubionych graczy - Lebron James - był takim niedoścignionym trofeum, które mobilizowało mnie do cięższej pracy i doskonalenia swoich umiejętności, aby chociaż próbować zbliżać się do tych abstrakcyjnych marzeń.
Na szczęście szybko zdałem sobie sprawę, że nikogo nie oszukam i zwyczajnie jestem za cienki w uszach, aby nawet wspiąć się wyżej niż byłem wówczas :) Zacząłem się wtedy inspirować nieco innymi MVP... m.in. działalnością Maćka Aniserowicza z devstyle.pl, który to mieszał w naszym lokalnym środowisku programistycznym od zarania dziejów. Przekułem wówczas swoją energię na działania w celu doskonalenia mojej wiedzy z zakresu IT, działalności w społecznościach oraz dzieleniu się wiedzą, którą zdobywałem z innymi. Nagroda MVP, którą otrzymałem z rąk Nielsa jest dla mnie tym samym teraz, czym dla Lebrona tytuł MVP zdobyty w meczu gwiazd. To ukoronowanie ciężkiej (tak, to nie jest łatwa praca..) pracy i tony czasu poświęconego na to by poprzez dawanie wartości innym, stawać się również lepszym "graczem" i człowiekiem.
Podobnie jak Lebron i Maciek, na pewno nie spocznę na laurach i nie przestanę robić tego co robię. Bynajmniej nikt z nas nie robi tego dla tytułów, nagród, wyróżnień czy poklasku. Robimy to, bo kochamy to robić i widzimy w tym nieco większy sens niż tylko pracę, pieniądze czy "sławę". Jeśli ktoś inny doceni nas kiedykolwiek za nasze działania - super. Jeśli nie - "Life goes on".
Dzieciak-marzyciel
Wizualizacje celów zacząłem w pełni nieświadomie będąc jeszcze młodym gnojkiem. Pamiętam np. jak na rynek wchodziły nowe modele telefonów komórkowych i marzyłem o tym, aby jeden z nich stał się moją własnością. Był to Alcatel One Touch Pocket - wtedy dla mnie 'limuzyna' wśród smarftonów (które jeszcze wcale smart nie były..).
Nie było mnie jednak na niego stać i zawsze na liście priorytetów na wydatki, lądował on dalej za innymi ważnymi rzeczami. To co jednak robiłem już wtedy to zapisywałem sobie zdjęcia przedmiotów w takim moim "fapfolderze" na komputerze ;) Wrzucałem tam zdjęcia wszystkich rzeczy, które chciałem posiadać pewnego dnia. Folder ten przeglądałem regularnie, rozbudzając swoje marzenia nt. niektórych z tych przedmiotów, a inne np. zupełnie z niego wyrzucając, bądź zmieniając np. na inne modele / zastępstwa (tak zrobiłem m.in., gdy przestało mi się podobać Lamborghini Gallardo ;)). W przypadku niektórych przedmiotów, potrafiłem pójść nawet o krok dalej i np. przeglądać specyfikację techniczną Alcatela, po to, aby odrysować go sobie na kartce, wyciąć i zobaczyć czy będzie pasował do mojej dłoni. Nieco ciężej było wówczas z "pomacaniem" telefonów w salonach sprzedaży..
Spoglądając na to z dystansu i perspektywy czasu, technika ta dawała mi realny przegląd moich celów (akurat materialnych) i pozwalała mi dostosować moje działania i kroki do tego, aby te cele finalnie zrealizować. Przy okazji wizualizując siebie, będącego w posiadaniu tego, o czym marzę.
Wiedza
Nie byłem jednak twórcą tej metody i techniki. Inni mądrzy ludzie nawet dość skrupulatnie ją udokumentowali. Przywołana tutaj już wcześniej "magia przyciągania" to nic innego jak jeden ze sloganów książki pt. "Sekret" autorstwa Rhondy Byrne. O wizualizacji celów i marzeń piszą też inni autorzy m.in. Hal Elrod w swojej książce "The Miracle Morning". Polecam każdemu, o ile zastanawiacie się jak "zapiąć" to wszystko w spójną całość i skrzętnie wykorzystać to do pomocy w tym, czym się aktualnie zajmujecie.

Podsumowanie
Dzielę się tym z Wami tylko i wyłącznie dlatego, bo zauważam, że wielu z nas / Was zwyczajnie nie marzy. Nie posiada celów, nie wie dokąd dąży i maszeruje przez życie bez konkretnego na nie planu. W moim przypadku budowa tego planu spowodowała, iż na jego podstawie podejmuję obecnie wszelkie decyzje. Wiem czy dana decyzja zbliży czy też oddali mnie od osiągnięcia mniejszych i większych celów z mojej listy osiągnięć prywatnych lub biznesowych. Bez tej wiedzy nie byłbym w stanie tego zwyczajnie zmierzyć. Nie mógłbym również ocenić siebie i skuteczności podejmowanych przeze mnie decyzji. Ba! Nie wiedziałbym nawet czy decyzje te były najzwyczajniej "dobre", czy "złe".
Plan i cele mogą dotyczyć różnych aspektów naszego życia. Zapisując je nawet na zwykłej kartce, czy w narzędziu takim jak Trello, wizualizujemy ich realizację - często nawet podświadomie. Będąc smarkaczem nie wiedziałem przecież, że to, że wydrukuję sobie telefon na kartce rzeczywiście zbliży mnie do jego fizycznego posiadania. A zbliżyło! Byłem finalnie dumnym właścicielem Alcatela One Touch Pocket, jak i wielu innych przedmiotów z mojego tajemniczego folderu marzeń :)
Zachęcam Was zatem do budowy własnego "folderu marzeń" oraz życzę Wam odhaczania jak największej ilości zaplanowanych sobie celów do zrealizowania. Zabieram się za robotę celem odhaczania moich!